Domowe Kulanie
   Domowa produkcja kulek proteinowych stanowi dzisiaj nieodłączną część sztuki karpiowania i cieszy się ogromną popularnością. Właściwie możnaby nawet zaryzykować stwierdzenie, że jest sztuką samą w sobie, bo przecież wbrew pozorom, nie jest to łatwe zajęcie. Co sprawia że tak liczne grono karpiarzy, mocno ufających w silę własnoręcznie wytworzonych kulek, poświęca długie zimowe wieczory na kulkowe eksperymenty w kuchni? Pytanie to wydaje się być szczególnie zasadne we współczesnym karpiowym świecie, kiedy producenci prześcigają się wypuszczając na rynek coraz to nowsze i lepsze partie kulek proteinowych. Ich asortyment jest dzisiaj tak szeroki że chyba wszelkie z możliwych zapachów i smaków jakie można sobie wyśnić, są obecne na sklepowych pólkach. Każdy może zaopatrzyć się w wybrane "kulasy" praktycznie w każdym z przedziałów cenowych. Po co wobec tego poświęcać długie godziny i liczne pokłady energii na domową produkcję?! Właśnie tutaj dochodzimy do sedna sprawy! Oto kilka najważniejszych powodów utwierdzających mnie w przekonaniu że domowa produkcja kulek przynosi wiele korzyści:
- poprawnie wyprodukowane i wysokojakościowe kulki smakują karpiom (a to przecież najważniejsze) i skłaniają je do ciągłych powrotów w obszar nęconego miejsca,
- domowe kulki wyprodukowane na bazie naturalnych składników mają przewagę nad firmowymi, ponieważ oddziałują na ryby długofalowo - nie zawierają sztucznych składników, wypełniaczy i środków konserwujących. Wabią okazy w łowisko i skłaniają je do żerowania przez długi okres czasu.
- nawet wysokowartościowe domowe produkty w ostatecznym podsumowaniu finansowym wychodzą na plus.
- odnosząc sukcesy podczas nęcenia z użyciem własnych produktów nabywamy pewności siebie, własnych "gotowanek", a łowiąc karpia na własnoręcznie wykręconą kulkę odczuwamy niebywałą satysfakcję.
      Treść artykułu będzie pomocna przede wszystkim początkującym amatorom kulkowych produkcji. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić i przekonać młode pokolenie do tego bądź co bądź również fascynującego zajęcia. Celem moim nie będzie jednak powielanie istniejących już licznych opisów produkcyjnych, ale zwrócenie szczególnej uwagi na błędy, które często są popełniane, a których najgorszą konsekwencją może być brak jakichkolwiek efektów w połowach. Postaram się udzielić kilku rad i wskazówek, które pozwolą Wam wyprodukować naprawdę skuteczne smakołyki, a tym samym uniknąć rozczarowań i niepowodzeń podczas zasiadek. Spróbuję również zwrócić uwagę na aspekty procesu produkcyjnego i podpowiedzieć kilka motywów, których zastosowanie pozwoli na maksymalne ułatwienie, usprawnienie, przyspieszenie, a w konsekwencji uprzyjemnienie całej zabawy. A więc zaczynamy!
 
Przygotowanie mieszanki bazowej i odpowiedni dobór miksu
     
      Moja rada dla młodych karpiarzy wydawać się może zbyt radykalna, ale mając w pamięci własne wpadki, proponuję skorzystać z gotowych mieszanek bazowych. Wybierając mieszankę bazową warto zwrócić uwagę na to, by była skomponowana z naturalnych składników (o naturalności użytych składników przekonują niektórzy producenci). Samodzielne skomponowanie mieszanki nie należy do rzeczy łatwych i prostych, a w toku tego procesu można popełnić naprawdę wiele błędów. Nieodpowiedni dobór składników może spowodować poważne problemy z rolowaniem się kulek (odczułem to na własnej skórze), a zaburzenia w ich proporcjach mogą uczynić nasze kulki pływającymi (tę wpadkę też niestety zaliczyłem). Zbyt duży udział składników tłustych czy zmielonych składników oleistych może być rezultatem tak smutnego zakończenia. Niedostateczna wiedza na temat tego, jakie składniki należy włączyć do bazy i w jakiej ilości, może w końcu prowadzić do rzeczy niebanalnej, a zarazem bardzo bolesnej: karpie mogą nie być zainteresowane tym, co chcemy im zaoferować. Jeśli koniecznie chcecie sami stworzyć miks, pamiętajcie przynajmniej, żeby skorzystać z jednego z prostych, sprawdzonych i od dawna znanych przepisów (obecne w wielu publikacjach). Jeśli Wasz entuzjazm związany z proteinowymi planami produkcyjnymi właśnie mocno się obniża, pamiętajcie o tym, żeby się nie poddawać. Każdy z nas popełnia błędy. To właśnie na ich podstawie zdobywamy właściwą wiedzę i doświadczenia. Chciałbym dodać jeszcze kilka słów na temat wyboru rodzaju miksu. Jeśli macie już jakąś wiedzę na temat upodobań karpi na Waszych rodzimych łowiskach, nigdy nie róbcie tego w ciemno. Znając przecież przynęty, które sprawdziły nam się najlepiej w latach poprzednich (smaki, zapachy), łatwo jesteśmy w stanie wydedukować, co nasi ulubieńcy lubią "pochłaniać". Wystarczy tylko przypomnieć sobie, które kulki sprawdzają nam się na danej wodzie najlepiej, by zgodnie z tą wiedzą dokonać właściwego rodzaju mieszanki (słodka, rybna, korzenna, itd.)
 
Aromatyzowanie ciasta, dozowanie flaworów i innych niezbędnych dodatków
     
      Prosta i banalna czynność, jaką jest dodanie aromatów do jajek, kryje niestety w sobie wiele pułapek i stanowi niestety dosyć podatny grunt dla popełniania błędów. Pierwszy ważny aspekt tej czynności dotyczy ilości dodawanego flaworu. Zbyt duża jego ilość może obniżyć atrakcyjność naszych kulek, a czasami spowodować nawet awersję karpi do odwiedzania naszych miejscówek. Wielu domowych producentów wyznaje zasadę, że lepiej dodać naszym kulom mniej zapachu niż przekroczyć jego magiczną granicę. Ja również jestem wyznawcą tej zasady. Nie zawsze warto sugerować się dawkami sugerowanymi przez producenta i tylko na nich opierać swoje decyzje. Ważniejsze wydaje się intuicyjne (bądź co bądź) dostosowanie ilości zapachu do indywidualnych warunków panujących w naszym akwenie (czystość wody, zamulenie zbiornika, ilość i rodzaj roślinności podwodnej, itd.). A więc, jak widać, znowu umiejętność analizy wybranych okoliczności, wiedza na temat zbiornika i wyciąganie na tej podstawie właściwych wniosków okazuje się być końcowym kluczem do sukcesu. Aby kulki spełniały wymagania pokarmowe ryb i były przez nie chętnie pobierane, powinny zawierać szereg dodatków i substancji niezbędnych, takich jak: witaminy, kompleksy aminokwasów, oleje, esencje, substancje słodzące i nadające smak. Właściwe dozowanie i połączenie poszczególnych z powyższych składników sprawia młodym adeptom karpiowania wiele trudności. Niemniej jednak jest ono etapem ważnym i wymaga poważnego i ostrożnego podejścia. Dużym ułatwieniem powyższej kwestii wydają się być produkowane ostatnio przez niektóre firmy, tzw. atrakt kompleksy, zawierające pełen zestaw niezbędnych dodatków, we właściwych proporcjach. Skorzystanie z takich gotowców znacznie ułatwia proces uzupełniania miksu oraz chroni przed popełnieniem obecnych w tej sytuacji błędów.
 
Szybkie i skuteczne formowanie ciasta
     
      Uformowanie gotowych kul z ciasta począwszy od stopniowego jego dodawania do mieszaniny jajek zajmowało mi kiedyś około 5 razy więcej czasu niż obecnie. Ręczne ugniatanie ciasta, nawet z 2 kg mieszanki bazowej, to naprawdę ciężka i czasochłonna praca. Jeśli jednak zbudowanie siły mięśni przedramienia podczas wyrabiania ciasta nie jest Waszym głównym celem, proponuję zainwestować parę złotych w mieszadło murarskie. Tańsze jego wersje - przeznaczone do przygotowywania zapraw murarskich - kosztują od 5 do 10 złotych. Zyskany czas i zaoszczędzone w ten sposób siły będą dla Was wystarczającą rekompensatą.
 
Przechowywanie kul z ciasta, produkcja wałków do rolowania
     
      Jednym z częstych błędów, popełnianych przez początkujących adeptów "kulkokręcenia" jest pozostawianie gotowych, uformowanych kul bez jakiejkolwiek ochrony. Po kilku dłuższych chwilach, przystępują kolejno do rolowania ciasta i wtedy właśnie następuje wielka konsternacja, a ilości rzucanych wówczas inwektyw i przekleństw przechodzą wszelkie wyobrażenia (tak, tak, sam też przez to przeszedłem). Wysuszone powietrzem ciasto traci właściwą wilgotność i plastyczność, co powoduje trudności w formowaniu wałków z ciasta, bądź też rozpadanie się kulek podczas rolowania. Wierzcie mi, że nie ma nic bardziej denerwującego od widoku rozpadających się na rolerze kulek. Sposób na uniknięcie tego przykrego doświadczenia i zaoszczędzenie sobie nerwów jest bardzo prosty. Umieszczenie gotowych kul z ciasta w foliowym worku oraz szczelne jego zamknięcie wydaje się załatwiać całą sprawę. Zabieg ten pozwoli zachować właściwe "parametry" plastyczne ciasta. Kolejnym etapem, w obrębie którego możliwe jest poczynienie znaczących oszczędności czasowych, jest przygotowywanie wałków z ciasta. Jak to zrobić? Nie ma nic prostszego. Wszystko co trzeba zrobić to trochę pokombinować! Osobiście używam do tego celu ręcznej maszynki do mięsa oraz rurek wykorzystywanych kiedyś w domowej produkcji kiełbas i kabanosów. Końcówki rurek wcześniej przycinam w celu otrzymania pożądanej średnicy wałka. Teraz wystarczy już tylko załadować ciasto do maszyny i uruchamiać produkcję. Wyprodukowanie wałków z około 2kg suchego miksu zajmie Wam nie więcej niż 20-30 minut! Czyż nie jest to zatem znacząca oszczędność czasu?
 
Dodatkowe "dopalenie" kulek
     
      Mając już gotowy produkt końcowy w postaci świeżych domowych kulek, możemy jeszcze pomyśleć o dodatkowym wzmocnieniu ich aromatu i słodkości. Zabieg ten nie zawsze i nie na każdym łowisku jest konieczny, aczkolwiek pozwala na przekazanie gotowym kulkom dodatkowej energii, jeśli zajdzie taka potrzeba. Zazwyczaj używamy w tym celu jednego z dostępnych na rynku boosterów (dopalaczy). Sposób postępowania, a właściwie jego okoliczności, zależą od osobistych preferencji. Kulki można wzmacniać zarówno po ich osuszeniu, a przed ich umieszczeniem w zamrażalniku, jak i bezpośrednio przed zasiadką. Należy je wówczas wyjąć z zamrażalki, pozwolić im wchłonąć wodę, a następnie potraktować dopalaczem. Procedura postępowania podczas tej czynności jest niezwykle prosta. Porcję kulek umieszczamy w foliowym woreczku, a następnie wlewamy do niego niewielką ilość boostera (polowa lub cala nakrętka). Worek następnie szczelnie zamykamy i wstrząsamy nim przez chwilę, aby pozwolić substancji dotrzeć do wszystkich naszych kulek. Teraz wystarczy już tylko pozostawić dopalone kulki na dłuższą chwilę i pozwolić im "spokojnie" nabrać dodatkowego smaku i zapachu. Mając przygotowane zapasy smacznych, kulek proteinowych nie pozostaje nam już nic więcej jak tylko rozpocząć dokarmianie rybek w łowisku i ostatecznie zweryfikować ich skuteczność. Kto wie, może okaże się ona tak duża, że niezbędna będzie dodatkowa produkcja w trakcie sezonu!
 
Daniel Szymański

 Copyright © KKK 2008